śląskie_centrum_kultury_ptaku

Ptaku: To krążek dla ludzi, którzy tak jak ja mówią, że brakuje im autorytetów.

Wywiad z raperem Maciejem Ptasznikiem ps. Ptaku

Cześć Ptaku, bardzo mi miło, że zgodziłeś się udzielić tego krótkiego wywiadu dla Śląskiego Centrum Kultury!

-Mnie również, tym bardziej, że już trochę czasu się nie widzieliśmy, a z tego co widzę Centrum nie jest już w fazie budowy.

Cieszę się, że na polski rynek muzyczny trafia Twój kolejny krążek, a jakby tego było mało, zaskoczyłeś wszystkich wydając książkę „ Słowo Klucz”. Powiedz jak Ty to robisz, że mamy koniec roku 2016! a Ty wszystkim swoim fanom serwujesz takie niespodzianki!

-Dzieje się tak, ponieważ jestem strasznie nieterminowym gościem o zerowej asertywności. Niespecjalnie umiem ludziom odmawiać, więc ilekroć ktoś wpada na jakiś pomysł wymagający ode mnie pomocy – zgadzam się, a potem zawalam terminy. Płyta miała się ukazać w 2015 roku i tak mi się właśnie schodziło z nagrywaniem, przez pozostałą działalność patriotyczną. Chodzi mi o to, że w między czasie zostałem reżyserem i zrobiłem dwa filmy dokumentalne: „Kandydat” i „Wyzwolenie Holiszowa”. I to jest ten rok, którego mi zabrakło, by nagrać płytę na czas.

Skąd pomysł na książkę? I czy masz ambicje na częstsze obcowanie z literaturą jako autor?

-Książka – przyznam to z przykrością – jest wypadkiem przy pracy. W zasadzie to jest czymś na wzór zachodzenia w ciążę, by uzyskać 500+. Chodzi o fakt, że podatek VAT na książki jest niższy niż na płyty CD, dlatego wymyśliłem, że skoro od ponad 3 lat piszę felietony do Polski Niepodległej, to warto by je wydać w postaci książki i zaoszczędzić na VAT.

[śmiech redakcji]

Mało asertywny, ale za to szczery! A przechodząc do samej muzyki. Przyznasz, że 3,5 roku to kawał czasu! Co się zmieniło w Twoim życiu i czy słychać to w brzmieniu krążka?

-Zacząłem czytać dużo książek i poznałem postać Sergiusza Piaseckiego, którego twórczość zrobiła mi w głowie „kombajn do szklanek”. Rzadko się zdarza tak, by człowiek nie mógł przestać się śmiać czytając książkę. Czasem jest tak, że artysta nie znajdzie lepszego sposobu na tworzenie, niż odwoływanie się do innego artysty. Mam nadzieję, że dzięki tej płycie ludzie zaczną częściej sięgać po dzieła Sergiusza Piaseckiego, bo są to książki genialne, jak z resztą i sam autor. Jeśli chodzi o płytę, to jest ona podzielona na dwie części: aktualną – polityczną i ponadczasową – światopoglądową. Ta pierwsza to odzwierciedlenie tego z czym mamy do czynienia w świecie bieżącej polityki. Walący się euro kołchoz i upadek cywilizacji białego człowieka. Spełnia się wszystko to przed czym ostrzegali skinheadzi w latach 90. Jako że urodziłem się w roku 1982, lata 90 to lata kiedy nasiąkałem subkulturą hip-hopową, będąc jednocześnie mentalnie wielkim patriotą. Obserwowałem świat jako nastolatek, kontestowałem to co mi przekazywano w szkole i okazało się, że niczego mnie nie nauczono, że do niczego nie przygotowano, a ten kto skończył studia się sfrajerzył. Koledzy po zawodówkach i technikach pozakładali własne biznesy, a my po liceach i studiach zostaliśmy z niczym. Na fali wielkiej emigracji w 2006 roku wyjechałem do Anglii i zobaczyłem dwie rzeczy: że można żyć inaczej niż od pensji do pensji i że nie wszystko co wiąże się z bogactwem społeczeństwa jest dobre. I to właśnie dzisiaj widać na ulicach państw zachodniej Europy. Miejsca, o których za komuny wielu marzyło dzisiaj, są gorsze niż slamsy w cygańskich dzielnicach na Słowacji. Nie znam nikogo, kto chciałby mieszkać dziś w Paryżu, Berlinie, czy Amsterdamie. Ślepe podążanie za trendami do niczego dobrego nas nie doprowadzi. Przyznawanie się dzisiaj do europejskości to jest taka kicha, że trzeba być ignorantem, żeby twierdzić inaczej. Minęło 3,5 roku i niektóre teksty dzisiaj nie będą już tak kontrowersyjne jak wtedy gdy powstały, a trzeba przyznać, że płyta w swym przekazie jest miejscami wręcz ordynarnym protestem przeciwko Unii Europejskiej, Platformie Obywatelskiej, komunizmowi i jego pozostałościami w obecnym świecie. Niewidzialne Imperium jest afirmacją cywilizacji europejskiej, cywilizacji białego człowieka, wiary i tradycji.


Na płycie można usłyszeć kobiece wokale. Zdradzisz gdzie znalazłeś te dziewczyny?

-W zasadzie to obie wokalistki zostały mi polecone przez mojego wydawcę – 3dom.pro. Magda jest profesjonalistką, wielokrotnie udzielała się w programach telewizyjnych i różnych talent show. Olga natomiast to młodziutka wokalista o genialnych pomysłach. W zasadzie moja współpraca z nimi polegała na tym, że tłumaczyłem im znaczenie i wydźwięk moich tekstów, pokazywałem propozycje refrenów i linii melodycznych, a one jeśli tylko się zgadzały z przekazem – pokazywały mi co jeszcze mogłyby z tymi tekstami zrobić. Ponieważ proces tworzenia to „obróbka ze skrawaniem” połączona z „cięciem laserowym”, mamy efekt nowoczesnych dub-stepowych bitów Nestora w tempie hip-hopowym, z mocnym kontrowersyjnym przekazem i ślicznymi damskimi wokalami. To stała współpraca? Mam szczerą nadzieję, że tak właśnie jest. Nie mogę mieć pewności, ponieważ między „NaRa”, a „Niewidzialnym Imperium” miałem dwie wokalistki, również bardzo utalentowane, którym się odwidziała współpraca ze mną. Na szczęście Magda jest zachwycona efektem prac, a Olga jest ze środowiska narodowo – patriotycznego, więc jest szansa, że na następnej płycie również usłyszycie ich głosy. Poza tym Olga planuje wiosną wydać swoją solową płytę „Pozór rzeczy”.

Pisałeś, że efekt końcowy, który zaprezentowałeś na płycie, to wynik wewnętrznej walki. Dlaczego?

-Bo z jednej strony, dzisiaj sukces mierzy się ilością odsłon, lajków i popularnością, a z drugiej komercyjnie sprzedają się rzeczy łatwe jak Zenek Martyniuk, albo prostackie i prymitywne jak Popek. Każdy ma prawo robić co uważa za słuszne, a ja robię rzeczy skomplikowane, trudne w odbiorze. Na szczęście jestem niezłym jajcarzem i prowokatorem, więc mam nadzieję wywołać niejedną gównoburzę tą płytą! Przykładem jest kawałek „Aneks WSI”, czy „Skumbrie w tomacie”, ale także singlowy utwór „14 słów”. No będę musiał mieć niezłego farta, jeżeli wyborcza nie napisze o mnie czegokolwiek złego i nie doda, że „88”, że „Adolf Hitler”. Niektórzy się obrażają, gdy im redakcja „Wprostu” pozmienia wypowiedzi, albo zmieni kontekst, czy przypisze kąśliwy komentarz. Ja wiem na czym ta gra polega. Jak nagłówek nie ma w tytule „Szok”, „Tragedia”, „Dramat”, „Wyciekło”, „Ujawniamy” – to to się nie sprzedaje. Media sprzedają się cały czas, a ja raz na jakiś czas pomagam im wypełnić treścią te ich newsy.

W swoich płytach zawsze odważnie poruszasz aktualne tematy polityczne. Słuchając innych wykonawców dochodzę do wniosku, że to nie jest najpopularniejsza droga. Ty również to dostrzegasz i o tym mówisz. Nie boisz się, że dla potencjalnego nowego odbiorcy z góry szufladkujesz swoją twórczość jako kontrowersyjną, trudną, nieciekawą?

-Widzisz nie mamy żadnego wpływu na to, co o nas mówią i piszą. Liczy się tylko nasza reakcja na to, co o nas napiszą. No to ja kręcę ze wszystkiego bekę. Ludzie boją się poruszać tematów politycznych, a ja walę z grubej rury. Mówię: głosowałem przeciwko Platformie, przeciwko Komorowskiemu! Mówię, że nie mam swojej reprezentacji w sejmie. Ktoś zawsze musi być pierwszym, który powie coś, w co wierzą wszyscy, tylko nie ma odważnego, żeby to powiedzieć na głos. Chcą ze mnie zrobić idiotę – ależ proszę bardzo. Przecież to, co o mnie sądzą inni nie ma żadnego znaczenia. Jak ktoś powie o mnie, że jestem idiotą i to będzie miało milion odsłon, to przecież nie sprawi to, że się nim stanę. Moja działalność obroni się sama. Tak jak działalność działaczy podziemnej Solidarności. Może nie zrobili wielkich karier, ale prędzej czy później dostali medale i uścisk dłoni prezydenta. Czasem to trwa, czasem ktoś zostaje doceniony dopiero po śmierci. Tak było z Andrzejem Lepperem. Dzisiaj ludzie dużo uważniej słuchają tego co mówił lata przed „seryjnym samobójstwem”. I czy ma dziś znaczenie, że media robiły z niego idiotę? Żadnego. W Polsce pamięć polityczna jest króciutka. Kto wie, może Rotschild – Rostowski, Sławomir Nowak i Bartłomiej Sienkiewicz wrócą jako mężowie stanu i nikt nie będzie pamiętał jak się skompromitowali. Mam nadzieję, że nie – dlatego nagrywam mało popularny rap! A że jestem kontrowersyjny… No a kto ma tym dzieciakom wytłumaczyć o co tak naprawdę chodzi? W zasadzie to jest tak, że ja mam swoje środowisko, które kupiło w ciemno „Niewidzialne Imperium”, nie znając choćby jednego kawałka z tej płyty. I to Ci ludzie idą do swoich znajomych i mówią im o mnie. Idą do swoich dzieci i mówią – ty słuchasz rapu nie? To masz zobacz czy to dobre jest? I później Ci rodzice piszą do mnie: Ptaku, ty nawet nie wiesz jak uratowałeś moje dziecko – to naprawdę miłe.

Ptaku dla kogo jest ta płyta?

-Niewidzialne Imperium to płyta dla ludzi, którzy lubią coś sobie zanotować, a potem doczytać. To krążek dla ludzi, którzy tak jak ja mówią, że brakuje im autorytetów. Ja te autorytety podaję w formie skondensowanej. Prostota wykonania skomplikowanego projektu. Chciałem zrobić płytę, która nie będzie patetyczna, ale będzie miała głęboki spolaryzowany przekaz. Taką, która powierzchownie będzie załogancka, powierzchownie sprzeczna, ale chować będzie treści tradycjonalistyczne. Nie wierzę, że znajdzie się ktoś, kto ją zrozumie od początku do końca bez wpisywania w google czym są „Skumbrie w tomacie”, czym jest „regnum orthodoxum”. Młodsi będą sprawdzać co to jest „Apartheid”, a jak zaczną grzebać to dojdą do postaci Janusza Walusia. W niektórych kawałkach podaję odpowiedzi na tacy, ale już na okładce zawarta jest zagadka. Ludzie czasem pytają mnie dlaczego tytuł jest napisany cyferkami? Teraz już nie podpowiadam – trzeba kombinować, a jak się wykombinuje, to wtedy zrozumie się, dlaczego to jest hołd dla Sergiusza Piaseckiego. Płyta jest dla ludzi, którzy będą chcieli rozszyfrować, o co chodzi z tymi cyferkami.

Podsumowując: Rynek muzyki tożsamościowej kurczy się, a może się rozszerza?

-Rynek muzyki tożsamościowej jest jak plankton w reklamówce pełnej wody. Czy się rozszerza – tak! Czy wychodzi gdzieś poza swój zamknięty świat – absolutnie nie! Wiązaliśmy wielkie nadzieje ze zmianą władzy w Polsce. I te nadzieje umarły, gdy „Krytyka Polityczna” dostała dotację ze skarbu państwa. Gdy człowiek z PO został ministrem w rządzie PiS. Gdy okazało się, że prezydent utożsamia nacjonalizm z nienawiścią. Ja wiem, że jest lepiej niż było i bardzo się cieszę, ale ja oczekuję jeszcze więcej. Nie chcę widzieć Maryli Rodowicz jako debiutów w Opolu w 2017 roku. Chcę zobaczyć Irydion na 01.03.2017 w TVP. Chcę widzieć jak Nordica jest transmitowana w telewizji w rocznicę strajków na wybrzeżu.



Jakie cele do zrealizowania ma jeszcze publicysta, raper i reżyser w jednym?

-Raper musi nagrać kolejną płytę w 2017 roku, do poprzedniej zrobić wiele teledysków. Reżyser musi skończyć wersję oficjalną „Wyzwolenia Holiszowa”. Publicysta potrzebuje wytrwać w tym co robił od powstania Polski Niepodległej. A działacz narodowy musi ruszyć swój okręg NSZ! Czego mam życzyć Tobie w Nowym Roku? Ja potrzebuję mieć taką otwartość umysłu jaką mam wtedy, gdy mam pieniądze. Bo jak skupiam się na tym jak spłacić kredyt, który zaciągnąłem na wydanie płyty, to nie mam czasu myśleć kreatywnie. A okazuje się, że ten mój łeb może pracować wydajnie i twórczo. Rok 2016 był dla mnie naprawdę świetny. Mam nadzieję, że 2017 będzie jeszcze lepszy.

Dziękuję za wywiad i tego właśnie Tobie życzę.

Rozmawiała Katarzyna Olszewska

[  Z Ptakiem będziecie mogli porozmawiać osobiście już w marcu bieżącego roku w Śląskim Centrum Kultury  ]

Podobają Ci się takie wydarzenia, chciałbyś, aby było ich więcej?
Przekaż darowiznę na konto ŚCK! Szczegóły w zakładce „WESPRZYJ NAS