O ojcostwie z nieco innej strony

Wiele mówi się o macierzyństwie. O wiele mniej miejsca, poświęca się natomiast ojcostwu.   Jeśli już, to zazwyczaj w kilku głównych kwestiach. Zabezpieczenia bytu rodziny, partnerskiego podejścia do związku, wpajania zasad dzieciom, metod wychowawczych, zła, jakim mają być klapsy itp. itd. Chciałbym zatem spojrzeć na ojcostwo jak głosi tytuł z nieco innej strony. A w zasadzie kilku.

Twoje umiejętności, a wspólny czas z dzieckiem

Mianowicie chciałbym zadać pytanie, co potrafisz, jako człowiek? I nie chodzi mi tu o podręcznikowe rady na temat wychowania, czy wiedzę szkolną albo zawodową.  Mówię o umiejętnościach typu: pływanie, jazda na rowerze, łyżwach, rolkach, umiejętność gry w szachy, gry karciane. Rzeczy, które można i warto robić ze swoimi dziećmi.  Teoretycznie łatwiej jest, gdy się ma syna. Wiadomo męskie sprawy: wędkowanie, majsterkowanie, piłka nożna.  Ja osobiście mam roczną córkę i 500 m do lodowiska, a póki co nie potrafię jeździć ani na łyżwach ani na rolkach, dlatego właśnie zwróciłem na to uwagę. Także przede mną nauka. A wy co potraficie? A raczej czego nie potraficie a powinniście, by mieć co przekazać swoim dzieciom? I nie tylko po to by nie zostawiać dziesiątek i setek złotych w szkółkach różnego typu, gdzie super trener weźmie pieniądze za to, co Ty jako tata mógłbyś przekazać sam swojemu dziecku. Coś, co będzie pamiętać do końca życia. Nawet  jeśli nie jesteś idealnym ojcem, ponoszą cie nerwy i brak ci cierpliwości. Nawet,  jeśli nie potrafisz rozmawiać  ze swoimi dzieciakami na każdy temat. Pamiętaj wspólny czas nie pójdzie nigdy na marne.

 

 

Nie przejmujmy się też zbytnio tradycyjnym podziałem ról. Choć oczywiście nie róbmy z dziewczynek chłopczyc i nie wychowujmy zniewieściałych chłopców. Inną sprawą, jest fakt, że dzisiaj żeby skompletować na podwórku skład w piłkę, trzeba się czasem ratować dziewczynkami. Nic nie szkodzi. Dobrze, by dziewczynki posiadły umiejętności nie tylko gotowania, szycia itp., ale inne czasem tzw. ”męskie” przydatne w codziennym życiu umiejętności, a i chłopcy, którzy będą potrafili kiedyś ugotować coś więcej niż wodę, będą w przyszłości pomocą dla swoich matek i żon.  Nie zapominajmy jednak  o tradycyjnym wychowaniu i wpajaniu podstawowych ról, do jakich przysposobiła nas natura.
Dlatego panowie do nauki! Zanim jednak przyjdzie czas na wizyty w garażu, czy nad jeziorem, przyswajajcie umiejętności, dzięki którym poprzez sport i zabawę, będziecie nawiązywać więź ze swoimi pociechami, a jednocześnie spędzicie czas wesoło i zdrowo. Zatem zapraszam do zapoznania z kilkoma wyliczankami, grami karcianymi, a kto nie potrafi, łyżwy na nogi i ćwiczyć. A na koniec dodam, że chyba najprostszą formą spędzania aktywnie czasu z dzieckiem jest bieganie. Każdy to chyba potrafi, a i różnego rodzaju zawodów sportowych w każdym mieście można znaleźć bez liku; dla dużych, małych i dla obu naraz.  Tyle, jeśli chodzi o kwestie wspólnego czasu z dzieckiem.

Dziecko a poczucie męskości

Kiedyś zetknąłem się ze stwierdzeniem, podpartym  podobno badaniami, jakoby po pojawieniu się dziecka, spadał u mężczyzn poziom testosteronu. Nie wiem jak u mnie z tym poziomem, musiałbym się zbadać. Moje odczucia, są jednak zgoła inne. Prawda, mały człowieczek w twoim otoczeniu sprawia, że czasem trzeba porzucić pozę macho i nieco zdziecinnieć  i złagodnieć.  Nic  jednak nie pobudza do wzrostu męskiej dumy, odpowiedzialności i siły, jak świadomość odpowiedzialności za tą mała istotkę. Istotkę, która lgnie do matki, ale często jest przecież wpatrzona w ojca jak w obrazek.  Jeśli myślisz inaczej, może warto zastanowić się nad tym, czy nie zredukowałeś swojego ojcostwa do przymusowego zmieniania pieluch.  Warto wziąć odpowiedzialność i zacząć dostrzegać dar, jakim jest ojcostwo i czerpać z niego pełnymi garściami, a nie tylko widzieć, że ktoś utrudnia ci spokojne wypicie piwa w trakcie meczu. Pomoc w nakarmieniu, usypianiu lub kąpieli nie redukuje waszej męskości, ale ją uwidacznia i uszlachetnia. Także bez obaw, nawet z piątką dzieci dalej jesteście męscy.

 

 

Ojciec a mąż

Na koniec kilka zdań może nie bezpośrednio o ojcostwie, ale o korelacji między byciem ojcem, a byciem mężem. Fakt, że to kobiety, gdy zostają matkami, dużo częściej zapominają być również żonami. Jest to w pewnym stopniu zrozumiałe. Mimo, iż rzadziej dotyczy to panów to jednak apeluje; pamiętajcie, że najpierw jesteście mężami. To jest podstawowe powołanie. Pomóżcie też waszym żonom być nimi. Dziecko to skarb i poświęcenie, ale nie możecie zapominać o sobie nawzajem. W natłoku zajęć, opieki czy lansu z wózkiem po osiedlu, czy z większymi dziećmi w inny sposób, nie należy zapominać, że nie jesteście już sami sobie, lecz tworzycie rodzinę. Nawet, jeśli wyręczalibyście żony we wszystkim i zrobili z siebie drugie mamy, to jeśli nie będziecie dla nich też silnym oparciem, to nie będzie to dobre dla waszego małżeństwa. Dlatego dbajcie o siebie, o swoje zdrowie, kondycje. Nie zróbcie z siebie „tatuśków”. Macie być OJCAMI nie tatuśkami, MĘŻCZYZNAMI nie facecikami. Dzisiejszy świat potrzebuje ojców, odważnych i silnych. Nie panów z brzuszkiem. To do roboty…

 

 

autor: Tomasz Maron, tata rocznej córeczki