Burka miłości – Reyes Monforte [recenzja]

Znakiem naszych czasów bez wątpienia staje się masowa imigracja, która zauważalnie zmienia charakter europejskich miast. Styczność przedstawicieli różnych kultur i religii doprowadza do wzrostu popularności tzw. małżeństw mieszanych.  Coraz częściej słyszymy o Europejkach, które wchodząc w związki z mężczyznami pochodzenia arabskiego, przechodzą przez prawdziwe piekło. Opisane historie wyrabiają  wówczas jednoznaczną opinię, w której brak zgody dla łączenia się osób pochodzących z obcych kręgów cywilizacyjnych. Reyes Monforte w książce ,,Burka miłości” stanęła jednak po drugiej stronie barykady i postanowiła zwrócić uwagę na siłę prawdziwej miłości, która jest w stanie przezwyciężyć nawet taką przeszkodę.

Główna bohaterka, osiemnastoletnia Maria, poznaje w Londynie swojego przyszłego męża, Afgańczyka i muzułmanina – Nasrada. Najistotniejszym punktem akcji staje się wyjazd małżonków do rodziny mężczyzny. W wyniku pechowego zdarzenia, wizyta w Afganistanie zmienia się w przymusowe lata męki w szczególności dla młodej kobiety. Panująca tam nędza, kiepskie warunki sanitarne, a co gorsze, prawo szariatu sprawiają, że marzy ona wyłącznie o tym by jak najszybciej się uratować i wrócić z rodziną do Europy.

Na wstępie warto powiedzieć kilka słów o samej okładce, która dobrze wprowadziła mnie w nastrój utworu. Kiedy mój wzrok spotkał się z hipnotyzującym spojrzeniem kobiety od razu przyszło mi na myśl znane powiedzenie, że ,,oczy są zwierciadłem duszy”. Przez dłuższą chwilę szukałam w nich jakiejkolwiek informacji, chciałam dowiedzieć się co czuje i czego pragnie serce ukryte pod niebieską burką. Odpowiedź na nurtujące pytania szczęśliwie odnalazłam w trakcie lektury. Uważam jednak, że efekt wizualny byłby jeszcze lepszy gdyby nie natłok zbędnej treści.

Reyes Monforte poruszyła temat, który od zawsze budzi wielkie emocje. Pisarka w swoich dziełach głośno mówi o dramatach, które spotykają kobiety na całym świecie.  Z taką  wiadomością i nastawieniem na wartką oraz zaskakującą akcję rozpoczęłam lekturę, która okazała się po prostu sztampowa. Fabuła opierała się tak naprawdę na stale powtarzających się, przewidywalnych wydarzeniach, co momentami stawało się męczące. Siłę utworu stanowiły wątki odnoszące się do sytuacji kobiet funkcjonujących pod prawami brutalnego szariatu. Dzięki nim zrozumiałam, że nasze codzienne zmagania są niczym w porównaniu do koszmaru, przez który przeszła główna bohaterka. Życie w Afganistanie wymagało nie lada wytrwałości psychicznej i właśnie na tej kwestii w dużej mierze skupiła się autorka, przedstawiając świat z perspektywy młodej Marii. Jej postać nie wzbudziła mojej sympatii, głównie przez rażącą niewiedzę, brak konsekwencji w działaniach i luźne podejście do sprawy tożsamości. Żałuję również, że pozostali bohaterowie zostali zepchnięci na margines.
Książka ze względu na styl jest przyjemna, prosty język pozwala nam trudzić się wyłącznie nad interpretacją samej akcji, a ta kończy się jednym słowem…dziwnie. Jak dla mnie finał był błyskawicznie streszczony i przewidywalny.

,,Burka miłości” zaskoczyła mnie ukazanym obrazem uczuć dwojga ludzi z odmiennych światów. Obecnie postępujące rozluźnienie obyczajów, rosnąca liczba rozwodów, wszechobecne zdrady, znacznie rozmywają pojęcie miłości. Maria i Nasrad stworzyli związek oparty na prawdziwej trosce i zaufaniu, oboje byli gotowi do poświęceń i właśnie te postawy powinny być dla nas najcenniejszą nauką. Odstawmy więc  na bok dyskusję, czy ” mieszane małżeństwa” są słuszne, na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.

Książka okazała się dobra do poczytania w wolnym czasie, ale nie wywarła na mnie szczególnego wrażenia. Z pewnością nie sprostała moim oczekiwaniom i nie dołączyła do grona utworów, które przeżywałam jeszcze po zakończeniu. Mimo to sądzę, że  czytelnicy lubujący się przede wszystkim w tematyce miłosnej, znajdą w niej ciekawą lekturę. Książkę można nabyć klikając >>>tutaj<<<

Autor: Natalia Szojda